Czym jest sukces?
Rozmawiając, słuchając, myśląc na temat Sukcesu rzadko zastanawiamy się, czym on jest w swojej istocie. Sukces to słowo modne. Słyszymy o sukcesach na różnych polach działania. Słowem „Sukces” nazywane są czasopisma. Z samym Sukcesem utożsamiamy tak zwanych ludzi sukcesu. Są to najczęściej ludzie z pierwszych stron gazet. Aktorzy, piosenkarze, czasem artyści, często sportowcy i biznesmeni. To ci ludzie, którym patrząc z zewnątrz w życiu się powiodło. Jak mierzymy to czy ludziom się w życiu powiodło? Najczęściej pieniędzmi. I tu jest pierwsza rozbieżność pomiędzy tym, czym jest prawdziwy Sukces, a pomiędzy tym, w jaki sposób go pojmujemy. Mówimy :”On to ma szczęście. Powiodło mu się. Odniósł sukces”. Dlaczego? Bo jest bogaty. Czy bogactwo w formie posiadania pieniędzy jest wyznacznikiem Sukcesu przez duże „S”? Przyjrzyjmy się zatem co o samym słowie sukces mają do powiedzenia źródła nazywane i pojmowane przez nas jako autorytatywne. Sukces (wg Słownika Współczesnego Języka Polskiego przygotowanego dla Reader’s Digest Przegląd przez zespół redakcyjny wydawnictwa Wilga 1996) to „‘spełnione zamierzenie, pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia’: Życiowy sukces. Osiągnąć sukcesy. Człowiek sukcesu. Sukces sportowy, artystyczny.” No i mamy definicję. Co zatem z niej wynika? Otóż po pierwsze wyraźnie zaznacza się tu różnica pomiędzy dwoma rzeczami. Po pierwsze sukces traktowany jednostkowo jako wynik określonego zamierzenia, a po drugie sukces w skali globalnej jako życiowy
sukces. Czyli mówiąc inaczej, jeśli planujemy określony rezultat naszych działań i jego końcowy efekt jest zgodny z zamierzeniem to osiągnęliśmy sukces. Zgoda. Czy jednak wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu, czy tylko odnieśliśmy jednorazowy sukces na określonym polu działania i jest ona ściśle związany z pewnym określonym działaniem? Żebyśmy nie zabrnęli zbyt daleko w gąszcz filozoficznych rozważań dotyczących wyłącznie teoretycznych analiz, które mogą nas doprowadzić do pytania w stylu co było pierwsze – jajko, czy kura proponuję następujące podejście do tematu. Sukces jednorazowy, dotyczący określonego działania, czyli załatwienie według naszego wyobrażenia jednej kwestii, jednego problemu naszego życia możemy nazwać sukcesem. Ale żeby kogoś można było nazwać człowiekiem sukcesu nie wystarczy udany jednorazowy strzał w dziesiątkę. Człowiek sukcesu to ktoś, kto zachowuje harmonię w swoim życiu i osiąga spełnienie we wszystkich jego aspektach. Bo czy można powiedzieć o ciele człowieka, że jest zdrowe, jeśli zdrowe są ręce, a chore nogi? Czy jeśli ktoś osiąga spełnienie w sferze materialnej swojego życia, a sfera emocjonalna i związki partnerskie są pogorzeliskiem i miejscem nieustannej destabilizacji i walki kończącej się niepowodzeniami, to czy można takiego kogoś nazwać człowiekiem sukcesu? Nie sądzę. Pewnie można by było tak stwierdzić, gdyby nie fakt, że człowiek ( nawet ten pojedynczy i unikalny jak Ty i Ja) to suma pewnych części. I pewnie dlatego nasze życie składa się z różnych dziedzin, a dopiero sprawnie działająca i sumująca się całość tworzy człowieka kompletnego.
sukces. Czyli mówiąc inaczej, jeśli planujemy określony rezultat naszych działań i jego końcowy efekt jest zgodny z zamierzeniem to osiągnęliśmy sukces. Zgoda. Czy jednak wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu, czy tylko odnieśliśmy jednorazowy sukces na określonym polu działania i jest ona ściśle związany z pewnym określonym działaniem? Żebyśmy nie zabrnęli zbyt daleko w gąszcz filozoficznych rozważań dotyczących wyłącznie teoretycznych analiz, które mogą nas doprowadzić do pytania w stylu co było pierwsze – jajko, czy kura proponuję następujące podejście do tematu. Sukces jednorazowy, dotyczący określonego działania, czyli załatwienie według naszego wyobrażenia jednej kwestii, jednego problemu naszego życia możemy nazwać sukcesem. Ale żeby kogoś można było nazwać człowiekiem sukcesu nie wystarczy udany jednorazowy strzał w dziesiątkę. Człowiek sukcesu to ktoś, kto zachowuje harmonię w swoim życiu i osiąga spełnienie we wszystkich jego aspektach. Bo czy można powiedzieć o ciele człowieka, że jest zdrowe, jeśli zdrowe są ręce, a chore nogi? Czy jeśli ktoś osiąga spełnienie w sferze materialnej swojego życia, a sfera emocjonalna i związki partnerskie są pogorzeliskiem i miejscem nieustannej destabilizacji i walki kończącej się niepowodzeniami, to czy można takiego kogoś nazwać człowiekiem sukcesu? Nie sądzę. Pewnie można by było tak stwierdzić, gdyby nie fakt, że człowiek ( nawet ten pojedynczy i unikalny jak Ty i Ja) to suma pewnych części. I pewnie dlatego nasze życie składa się z różnych dziedzin, a dopiero sprawnie działająca i sumująca się całość tworzy człowieka kompletnego.
Żeby jednak udało nam się zapanować nad wszystkim jednocześnie potrzeba albo podzielić energię, którą eksploatujemy nadmiernie w jednej dziedzinie, lub kilku na wszystkie wyżej wymienione. A to tak jak wspomniałem nie należy do zadań łatwych, bo dotyczy przecież zmiany w nas samych a ta jak wiemy jest jedną z najtrudniejszych w naszym życiu. Warto również w tym miejscu nadmienić, że nasze zasoby energetyczne, które na planie fizycznym przejawiają się żywotnością, zainteresowaniem i w konsekwencji działaniem poprzedzonym decyzjami są ograniczone wyłącznie tym, jakie znamy sposoby ich generowania, wytwarzania, czyli produkcji. A jest ich trochę. Od zdrowego trybu życia, dobrego odżywiania się, wnoszenia radości w życie innych, po techniki relaksacji, medytacji i modlitwy. A co ma do tego wnoszenie radości w życie innych ludzi mógłby ktoś pomyśleć? Otóż bardzo wiele, bo najczęściej pomoc komuś, ofiarowanie czegoś wprowadza nas w dobry nastrój, który jest niewątpliwym czynnikiem generującym siłę życiową.
