Szczęściarz
Wertując Słownik Współczesnego Języka Polskiego pod potrzeby tworzenia mojej siódmej książki, którą właśnie piszę „Człowiek i Sukces”, natknąłem się na pewną definicję, którą pragnę się z Tobą drogi czytelniku podzielić. Ta definicja dotyczy słowa szczęściarz. A więc podaję za wyżej wspomnianym słownikiem : szczęściarz – człowiek, który ma szczęście, któremu się poszczęściło; Szczęściarz z niego, ma piękną żonę, zdrowe dzieci i robi karierę. Tak więc, wiemy już jaki jest obraz szczęściarza w definicji współczesnego postrzegania naszego życia. Traf chciał, że czytając tą definicję byłem właśnie przy zagadnieniu dotyczącym tego, że nasze zachwianie równowagi, dysharmonia jest spowodowana nadmiernym przywiązaniem do materialno - bytowej strony życia. Nie chcę robić z tego zagadnienia jakiejś krucjaty, ale dokładnie tak właśnie uważam, co wobec powyższego staram się w swych koncepcjach uwzględniać.
Definicja, którą przeczytałem przykuła moja uwagę i skłoniła mnie do refleksji. Nie czułem się zbyt dobrze upewniając się w tym, że słownikowe pojęcie i postrzeganie szczęścia jest odzwierciedleniem otaczającej nas rzeczywistości. Z drugiej strony, czego innego można się było spodziewać? Być może nie wszyscy jeszcze dokładnie zrozumieli, co mnie nurtuje w tym zagadnieniu, a więc spieszę, żeby wyjaśnić. Otóż pierwsza część definicji, oprócz tego, że czyni masło maślanym niewiele wyjaśnia, natomiast druga jest niezwykle precyzyjna. Człowiek szczęśliwy to taki, który ma piękną żonę, zdrowe dzieci i robi karierę. No każdy by tak chciał. Zapewne każdy. Czyżby? Iluż świat nasz okrągły nosi ludzi, których dzieci są zdrowe, żony piękne, kariery się doskonale z pozoru prezentują, a ich życie jest tak naprawdę w rozsypce? Czy wyznacznikiem tego, że ktoś jest szczęśliwy jest piękna żona? Czy to jest najważniejsze by była piękna? Czy może chodzi o to, by była raczej mądra? Ważne jest to, żeby świeciła pozornie jak gwiazda, czy może lepiej, żeby rozumiała swojego partnera i wspólnie z nim budowała związek?Idźmy dalej. Zdrowe dzieci to skarb. Zresztą dzieci to w ogóle skarb, a jeszcze zdrowe, to już w szczególności. A co jeśli dziecko jest chore? Czy ojciec, bo definicja dotyczy mężczyzny może być szczęśliwy, jeśli jego dziecko jest chore? Czy chore dziecko musi czynić jego ojca, czy opiekuna nieszczęśliwym? Ta część definicji zostanie przeze mnie najmniej poruszona, dlatego, że warunek zdrowych dzieci najmniej mi w niej przeszkadza.
Trzecim warunkiem, jaki musi być spełniony, aby człowiek był szczęśliwy jest to, by ktoś robił karierę. A co jeśli ktoś nie robi kariery? Czy może być szczęśliwy? Czy może cieszyć się szczęściem nie będąc gromadzącym zasoby pieniężne pracodawcą, czy najemnikiem?
Czy w końcu warunkiem szczęścia jest to, by robić karierę? Iluż znamy ludzi, którzy robiąc karierę zniszczyli wszelkie fundamenty, na których mogli zbudować szczęście swoje i swoich bliskich?
Chcąc się rozwinąć do granic możliwości zadam kolejne pytanie i sam na nie odpowiem. Czy jest coś złego w pięknej kobiecie, zdrowym dziecku i robieniu kariery? Nie, to piękne i chwalebne, ale jeśli tymi trzema czynnikami definiujemy szczęście, czy naszego zdefiniowanego szczęściarza, to mam smutną wiadomość. Te czynniki nie są najważniejsze, a nawet nie są drugoplanowe do tego by człowiek mógł być szczęśliwy. Gdyby tak było szczęście wylewałoby się nam uszami, a tak się niestety jeszcze nie dzieje.
Można by powiedzieć, że nadmiernie wyolbrzymiam, że przebarwiam, ale przecież nie wyciągnąłem tej definicji ze śmietnika, tylko ze słownika, który oprócz tego, że powinien nieść treść merytoryczną, dobrze by było by spełniał rolę edukacyjną wyższego poziomu niż przeciętne czasopismo z cyklu „spłycamy temat ile to tylko możliwe, byle się sprzedawało”.
Postrzeganie przez nas szczęścia w aktualnej dobie informacyjnej jest tak płytkie, że nie może doprowadzić do spełnienia, na które tak przecież każdy z nas liczy.
Problemem w całym tym zagadnieniu jest sama kwestia tego gdzie i w jaki sposób postrzegamy szczęście. Nasza słownikowa definicja nie robi nic innego jak tylko potwierdza nasz sposób traktowania i postrzegania szczęścia. Piękno fizyczne, zdrowie naszych dzieci i to gdzie pracujemy nie jest prawdziwym szczęściem, stanowi jedynie element zewnętrzny, który może być przejawem fizycznym prawdziwego szczęścia, ale równie dobrze wcale takim być nie musi. Te elementy nie gwarantują szczęścia a jedynie mogą wskazywać na jego potencjalne możliwości istnienia.
Słownikowa definicja powinna ulec zmianie, jeśli chcemy by była prawdziwa. Żeby jednak to nastąpiło potrzebne są zmiany w myśleniu i postrzeganiu nas ludzi. Nasza uwaga, zwrócona tak bardzo egocentrycznie i koncentrująca się na mało istotnych z punktu widzenia rzeczywistych i trwałych wartości cechach wymaga przedefiniowania, jeśli nie chcemy dłużej taplać się w basenie bylejakości szukając w nim orzeźwiającego miejsca.
Skoro już pozwoliłem sobie na krytykę tego, co według mnie należałoby zmienić warto bym powiedział, czym według mnie jest szczęście. I powiem, wtedy, kiedy przyjdzie na to czas. Ten czas przyjdzie wraz z wydaniem mojej książki „Człowiek i Sukces”.
